Jak przejść z pracy na etacie na własne?

Przejście na własne, z modelu życia opartego o comiesięczną wypłatę i stałe godziny pracy to niełatwa decyzja. Taka zmiana nie dzieje się w ciągu jednego dnia. Choć jest taki jeden, któremu się to na pewno udało: Jerry Maguire 🙂 Wstał, zabrał rybkę i w ciągu jednego dnia stał się freelancerem.

 

Takiego podejścia jednak nie polecam – to spora zmiana, która wymaga czasu i przygotowania.

Jak się za takie przejście ‚na własne’ zabrać?Czytaj dalej

O wybieraniu klientów, czyli dla kogo warto, a dla kogo nie warto pracować?

To z kim pracuję, i dla kogo pracuję ma kolosalne znaczenie. Wybór wcale nie sprowadza się wyłącznie do pieniędzy ‚klient=przychód’, bo to by oznaczało, że ‚wpuszczamy’ do siebie również ludzi, z którymi nie chcielibyśmy pracować.
Takie świadome fundowanie sobie bagienka – pomęczę się z nimi/nim/nią, ale pieniądze to wynagrodzą.
Czy na pewno?… Czytaj dalej

Gdzie pracować, czyli o miejscu pracy freelancera

Pierwsze myśli jakie miałem o pracy „w domu” to głównie pozytywy: nareszcie koniec korków przy dojazdach. I nikt nie będzie wpadał poplotkować gdy akurat będę nad czymś pracował. Wszystko poukładam po swojemu: kiedy odpisuję na maile, kiedy retuszuję zdjęcia, kiedy organizuję sesje a kiedy siedzę ‚na telefonie’ z klientami.

Okazało się, że ważną częścią pytania stało się też nie tylko ‚kiedy’, ale ‚gdzie’. I właściwie też poniekąd ‚z kim’.

Dom jako miejsce pracy ma swoje zalety, ale też i niewątpliwe wady: jest tu tyle rozpraszaczy, że można wydeptać ścieżkę do lodówki 🙂 Po pewnym czasie zaciera się też granica praca/dom – i skoro jestem w domu ‚w pracy’ to mogę pracować o dowolnej porze. Nie tylko w weekendy, ale wręcz podczas oglądania filmu można odpisać na maila – bo przecież na tym fotelu z reguły ‚odpisuję na maile’. Nie popracuję też sensownie, gdy do domu wróci ze szkoły syn, bo to już czas i miejsce dzielone na dwóch.… Czytaj dalej

O zaczynaniu, czyli jak zwalczyć perfekcjonizm?

Masz jakieś projekty, których nie realizujesz? Leżą sobie na półce ‚kiedyś tam’, bez szans na wykonanie, bo zawsze znajdziesz powód i sensowne uzasadnienie by je odłożyć w czasie?

Coś o tym wiem 🙂 Od dłuższego czasu odkładałem powrót do pisania na ‚dlasiebie’ – z prostego powodu: zawsze coś jeszcze przeszkadzało: nie grało do końca, nie było wystarczająco dobre: np. layout strony nie ten, zapas pomysłów na artykuły zbyt mały; nie pisałem już z milion lat i polot trzeba by było najpierw podszlifować, a właściwie to poszukać wiedzy i poczytać książki o tym ‚jak lepiej pisać’, i jeszcze kilka rzeczy technicznych. Do tego dochodzi jeszcze obawa przed oceną innych: a co jeśli powiedzą, że słabe, że się nie postarał, a jeszcze literówki sypnął… itd.

Same przeszkody. No to zacząć, czy sobie odpuścić?

Z reguły odpuszczałem. Łatwo powiedzieć sobie – jeszcze nie teraz, jeszcze będzie odpowiedni moment – gdy zrobię jeszcze to i tamto … Tylko, że taki schemat niedziałań już ćwiczyłem, i obstawiam, że też go znasz.… Czytaj dalej

Jak to jest ‚być na własnym’ vs ‚korpo’?

Freelance na pełny etat – jak to jest ‘być na własnym’?

Mówi się, że człowiek nigdy nie jest w pełni gotowy na rozpoczęcie wielkich projektów. Zawsze coś go zaskoczy, niektórych rzeczy nie da się przekalkulować, czy też przewidzieć i trzeba będzie improwizować, a czasami zaufać intuicji i podjąć ryzyko. Dla mnie fotografia i własna działalność z nią związana to właśnie Ten Wielki Projekt. Przygotowywałem się do tego Projektu świadomie i nieświadomie przez wiele lat. Miałem obawy, jak każdy, malując różne scenariusze „a co jeśli…”. Teraz wiem, że dla mnie ‘to jest To!” i chętnie się podzielę doświadczeniem – po ponad 2,5 roku – jak to jest.

Co się zmienia? Jak jest na własnym w porównaniu do korpo?Czytaj dalej